Zaktualizowano:
Czekolada, pomarańcza i świeża żurawina – ostatnio jestem naprawdę zakochana w tym połączeniu. Dziś mam dla Was pyszny, aromatyczny torcik czekoladowo pomarańczowy, który przygotowywałam z myślą o urodzinach mojego taty. Ciasto piekłam w tortownicy o średnicy 24 cm, jego podstawa to zbite mocno czekoladowe brownie z dodatkiem kwaśnej świeżej żurawiny, do tego czekoladowo-pomarańczowy krem i pomarańczowa galaretka – dla mnie bomba!
Składniki na spód brownie
100 g gorzkiej czekolady
100 g masła
3 jajka
150 g cukru
50 g mąki
2 łyżki kakao
garść świeżej żurawiny (ok. 100 g)
domowa skórka pomarańczowa lub skórka starta z jednej pomarańczy
Składniki na krem czekoladowy
400 ml śmietany kremówki
200 g gorzkiej czekolady (im większa zawartość kakao tym lepiej, ja użyłam czekolady z pomarańczą)
+ pomarańcze do dekoracji, 2 galaretki pomarańczowe
⚖️ Nie masz wagi? Przelicznik kuchenny zamieni gramy na szklanki, łyżki i łyżeczki (i odwrotnie). Masz inną formę niż w przepisie? Przelicznik foremek poda mnożnik składników.
Do tego przepisu — ze Sklepu CiastkożercyHalloween w Sklepie Ciastkożercy →
Folia rantowa w Pasku 15 cm x 1,5 m29,90 zł
Patera obrotowa Wilton49,90 zł
Szpatułka do wygładzania kremu Wilton49,90 zł
Podkład pod tort cienki 24 cm3,00 złJak zrobić torcik czekoladowo-pomarańczowy?
Do miski przekładamy połamaną na kawałki czekoladę, masło i kakao. Rozpuszczamy w kąpieli wodnej (tzn. kładziemy miskę na garnek z lekko gotującą się wodą, spód miski nie może dotykać wody). Po dokładnym rozpuszczeniu wszystkich składników odstawiamy na bok do przestudzenia.
Jajka wbijamy do miski i ubijamy na sztywną pianę, dodając po trochu cukier.
Do rozpuszczonej masy czekoladowej dodajemy skórkę otartą z pomarańczy lub domową skórkę pomarańczową.
Mieszamy trzepaczką lub szpatułką masę czekoladową i ubite jajka.
Dodajemy przesianą mąkę i jeszcze raz mieszamy do połączenia składników.
Masę przekładamy do tortownicy wyłożonej na spodzie papierem do pieczenia. Posypujemy świeżą żurawiną. Pieczemy ok. 40 min. w piekarniku rozgrzanym na 180 stopni.
Do przygotowania kremu potrzebny jest czekoladowy ganache – można zrobić go sobie dzień wcześniej, żeby miał dużo czasu na przestygnięcie. Śmietanę kremówkę zagotowujemy i zalewamy nią połamaną na kawałki czekoladę. Odstawiamy na kilka minut pod przykryciem, potem mieszamy aż do uzyskania jednolitej konsystencji. Odstawiamy do zupełnego ostudzenia, kiedy masa nie jest już gorąca, wkładamy ją do lodówki.
Zupełnie zimny ganache ubijamy w mikserze – zachowuje się podobnie jak śmietana kremówka.
Upieczone ciasto wyciągamy z foremki, odklejamy papier do pieczenia i wkładamy z powrotem do tortownicy. Skrapiamy sokiem z pomarańczy.
Na ciasto nakładamy warstwę kremu i wyrównujemy szpatułką.
Rozsmarujcie krem dokładnie, bez przerw przy brzegu tortownicy – inaczej galaretka przecieknie przez ciasto.
Układamy cząstki pomarańczy i zalewamy przestudzoną galaretką (2 galaretki rozpuściłam w 750 ml wody).
Ciasto odstawiamy do schłodzenia.
Jak przechowywać torcik czekoladowo-pomarańczowy?
W lodówce – torcik ma krem z kremówki i galaretkę na wierzchu.
Najczęstsze pytania o torcik czekoladowo-pomarańczowy
W jakiej tortownicy upiec torcik?
Ja piekłam go w tortownicy o średnicy 24 cm.
Czy ubijać całe jajka?
Ja ubijam całe jajka, bo tak jest szybciej. Możecie też najpierw ubić białka, a potem dodać żółtka. Najważniejsze, żeby piana była puszysta i dobrze napowietrzona.
Dlaczego galaretka przecieka przez ciasto?
Krem musi być dobrze rozsmarowany, bez przerw przy brzegu blaszki – to on zatrzymuje galaretkę. Możecie też wylać galaretkę lekko tężejącą, ale trzeba jej pilnować, żeby wierzch został gładki.
Jak zrobić krem czekoladowy?
Z ganache: zagotowaną kremówką zalejcie połamaną czekoladę, odstawcie na kilka minut pod przykryciem i wymieszajcie. Ostudzoną masę włóżcie do lodówki, a zupełnie zimną ubijcie mikserem. Ganache możecie zrobić dzień wcześniej.
Ile wody na galaretkę?
2 galaretki pomarańczowe rozpuściłam w 750 ml wody. Na ciasto wylejcie je przestudzone.
Po potrzebne akcesoria cukiernicze i dekoracje zapraszam Was serdecznie do mojego sklepu. Wystarczy kliknąć na zdjęcie :)
Smacznego!
Po więcej słodkich zdjęć zapraszam na mój Instagram :)
Lubisz oglądać przepisy na filmach? Zobacz na moim kanale YouTube jak przygotować proste ciasta, babeczki i desery :)
Więcej przepisów z filmem
Jesienne przepisy, które pokazujemy krok po kroku na naszym kanale
▶ 76 tys. subskrybentów · 9,6 mln wyświetleń na YouTube SubskrybujCIASTKOZERCYZakupy 69–600 zł, do 31.12.2026 · regulamin · do sklepu →
































Pyszny! Zjedzony do ostatniej kruszynki. Dziękuję:)
Sebastian
Bardzo się cieszę!
Jestem w trakcie robienia. Help. Czy wbijam całe jajka i ubijam? Czy tylko białka ubijam, a jeśli tylko białka to czy potem dodaję żółtka?
ja ubijam całe jajka, bo tak mi jest szybciej, ale można też rozdzielić i najpierw ubić białka, a potem dodać żółtka. Najważniejsze, żeby piana była puszysta i dobrze napowietrzona. Pozdrawiam!
Czy tortownica ma 26 cm? :-)
Cześć Gosia, 24 :)
Dziękuję za szybką odpowiedź :-) jeszcze tylko 1 pytanie:czym mogłabym zastąpić świeżą żurawinę? :-)
Możesz dać suszoną, ale jest dużo słodsza. Ja lubię brownie też z orzechami :)
Dziękuję za radę :-)
Nie wiem dlaczego ale cala galaretka przeplynela przez ciasto i w lodowce była „powódź” :-/ wszystko tak jak w przepisie, czy galaretka oprocz ostudzenia miala byc trochę już gęsta? :-(
Cześć Gosiu, krem powinnien zatrzymać galaretkę na miejscu, ale trzeba go dobrze rozsmarować, tzn. nie może być przerw np. przy brzegu blaszki, bo wtedy rzeczywiście galaretka Ci ucieknie. Możesz też, tak jak mówisz, dać taką lekko tężejącą, ale trzeba jej wtedy pilnować, bo łatwo przegapić moment, kiedy jest za późno i nie będziesz mieć już takiej ładnej gładkiej tafli na wierzchu.
Zbieram się, żeby napisać komentarz dosłownie od miesięcy; ale ten torcik zrobił taką furorę, że już nie mogę tego dłużej odkładać :D Przede wszystkim dziękuję za te wszystkie wspaniałe i niezawodne (!) przepisy! Pani blog jest dla mnie nie tylko zbiorem porad, ale przede wszystkim inspiracją w moich debiutach cukierniczych, którym oddaję się z niekłamaną radością, odkąd nie muszę dzielić kuchni ani z Mamą, ani z Teściową ;) Jak na razie ten właśnie torcik jest zdecydowanie numerem jeden, ale na pewno prędzej czy później znajdę u Pani deser, który go przebije. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za swoiste „mentorowanie”; tymczasem zbieram się na odwagę, żeby w końcu spróbować sił z makaronikami :D
Cześć Karola, jestem Róża :) Ale mi miło, że tak Ci się u mnie spodobało! Będę trzymać kciuki za kolejne wypieki, pochwal się koniecznie, gdybyś coś piekła, uwielbiam oglądać takie zdjęcia :) Pozdrawiam serdecznie!