W prawdzie nie mam własnego ogródka, na którym mogłabym nazbierać sobie świeży rabarbar (oo jak zazdroszczę wszystkim, którzy mają!), ale za to mam w pobliżu świetne sklepy z warzywami i jak się okazało rabarbar zagościł już na półkach. Dziś puszyste, mięciutkie drożdżowe muffinki z rabarbarem i kruszonką :) Dla mnie ideał! Do tego bukiet świeżego bzu i mamy to co w maju najlepsze. Lepiej może być już chyba tylko, kiedy pojawią się pierwsze polskie truskawki ;) Babeczkom warto dać czas na wyrośnięcie, jeśli możecie nawet dwa razy – po wyrobieniu ciasta i po nałożeniu do blaszki, dzięki temu będą wyjątkowo puszyste i pyszne!
Składniki na ciasto:
1,5 szklanki mąki
0,5 szklanki cukru
0,5 szklanki mleka
0,5 kostki masła
50 g drożdży
1 jajko
ekstrakt z wanilii
+rabarbar
Składniki na kruszonkę
Jak zrobić muffinki z rabarbarem?
W ciepłym mleku rozpuszczamy drożdże i połowę cukru. Odstawiamy do wyrośnięcia.
Jajko ucieramy z resztą cukru, masło rozpuszczamy i odstawiamy do wystudzenia.
Łączymy wszystkie składniki i wyrabiamy ciasto łyżką. Przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Ciasto powinno rosnąć około 40 minut, w tym czasie ma podwoić swoją objętość.
Rabarbar myjemy, kroimy w drobną kostkę i posypujemy cukrem. Kruszonkę przygotowujemy według przepisu.
Blaszkę na muffinki wykładamy papilotkami. Można też zrobić je samemu z papieru do pieczenia (jak? można zobaczyć np. w tym wpisie albo na filmiku na moim Instagramie w wyróżnionych relacjach). Nakładamy po dużej łyżce ciasta, posypujemy rabarbarem i kruszonką. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około pół godziny. W tym czasie babeczki powinny urosnąć poza krawędź blaszki.
Babeczki pieczemy około 20 minut w piekarniku rozgrzanym na 180 stopni. Po wyciągnięciu można upewnić się, czy są upieczone za pomocą drewnianego patyczka – wystarczy wbić go w środek, a po wyciągnieciu nie powinno być na nim surowego ciasta.
Muffinki z rabarbarem wyciągamy z blaszki i ustawiamy na kratce do ostudzenia (lub zjadamy na ciepło od razu – ja osobiście wolę tę opcję ;) ).
Smacznego!
Po więcej słodkich zdjęć zapraszam na mój Instagram :)














Oo ;) a ja rabarbar mam na podwórku. W wersji muffinkowej muszę koniecznie wypróbować. Tylko jak „gałązki” są całe zielone to jeszcze nie można go zrywać?
Moje niektóre też były zielone, a kiedy je rozkroiłam w środku były już różowe i babeczki wyszły super :) Zaryzykowałabym i już zbierała! Pochwal się jak już upieczesz :)
Czy zamiast świeżego rabarbaru mogę użyć mrożonego? :)
Myślę, że tak, tylko mrożone owoce robią się trochę bardziej mokre, więc możliwe, że będzie trzeba piec babeczki nieco dłużej :)
czy jest jakas mozliwość wydruku?
Wyglądają tak wspaniale, że po prostu na dniach muszę sama spróbować. Rabarbar już mam, kupiłam grubsze łodyżki, bo ponoć takie lepsze – słodsze i smaczniejsze. Słyszałam jednak, że powinno się je obierać, a u Ciebie widzę ze skórką, czerwone, więc nie wiem, jak z tym ostatecznie jest. Drożdże posiadam tylko instant, pewnie mogę je zwyczajnie wsypać w mniejszej ilości niż tu podana. Już nie mogę doczekać się efektów! :)
Pozdrawiam,
Gosia z Holandii
P.S. Widzę, że posiadasz identyczne papilotki do moich. Ciekawa jestem, czy tak samo wklejają się w ciasto :D U mnie, nawet po ochłodzeniu przypomina to ściąganie flaka z Żywieckiej Suchej :D Nie ma opcji – część papieru potem się konsumuje ;)
Cześć Gosia, to Ty do mnie ostatnio pisałaś? :) Czy może jest tu więcej Gosi z Holandii? ;) Ja daję rabarbar ze skórką, jak jest młody, a nie taki stary i zwłókniały to skórka jest miękka i w niczym nie przeszkadza. Drożdże instant są ok, po prostu nie musisz robić rozczyny jak ze świeżymi. A co do papilotek: u mnie odklejają się całkiem dobrze, możesz sobie zobaczyć na zdjęciu na samej górze, tam jest obrana babeczka. Po upieczeniu dobrze jest wyciągnąć babeczki na kratkę żeby ostygły, jeśli zostawisz je w foremce mogą zawilgnąć i papierki gorzej odchodzą. Babeczki muszą być też dobrze upieczone, mieć rumianą skórkę, pomaga też tłuszcz w cieście. A jak nic nie pomaga to wina papierków, więc trzeba przeboleć i kupić inne ;)
Cześć :) Tak, to ja. Choć kto wie, może inna zagraniczna Gosia też tu zagląda ;) Dziękuję za porady, bardzo się przydadzą. Pragnę też wspomnieć, że naprawdę Cię podziwiam – ponoć praca w korporacji, dzieci, mąż, wypieki, strona, korespondencje mailowe… Musisz być bardzo zorganizowaną osobą. Widziałam też wczoraj na fanpage’u na Facebooku Twoje różne muffinki z zajączkami, poprawiły mi humor na cały wieczór :D Te z samymi główkami oraz z pupkami (nie wiem, jak nazywa się część zadnia zająca, raczej nie kuper :D ). Są po prostu świetne i żałuję, że zobaczyłam je już po świętach. Ale i bez okazji też warto zrobić, zwłaszcza że są takie proste.
Ooo rany, ale miłych rzeczy mi napisałś :) teraz nie pracuję już w korpo tylko mam swoją mini firmę (tzn. firma to ja ;) ) i powiem Ci w tajemnicy, że wcale nie jestem taka zorganizowana, bywają dni, że to wszystko co napisałaś to jeden wielki chaos, ale ciiii…. ;) a z zającami się polecam na przyszłe święta :)