Dziś odrobina klasyki – murzynek, czyli ciasto mojego dzieciństwa :) Jako dziecko zawsze twierdziłam, że nieupieczone smakuje znacznie lepiej, teraz mam nieco mniejszą słabość do surowego ciasta, a miski liże już ktoś inny ;) Moja mama robiła murzynka na dużej blaszce i dodawała jeszcze przed pieczeniem wiśnie lub truskawki ze słoika. Nie przekrawała już ciasta po upieczeniu, bo miało w sobie owoce. Tak też smakuje pysznie! Jedyną wadą takiego rozwiązania jest to, że w cieście robią się dziurki w miejscach gdzie pieką się wiśnie i wierzch nie jest już taki równy. Murzynka, którego widzicie na zdjęciach piekłam w tortownicy o średnicy 24 cm, możecie jednak użyć średniej wielkości prostokątnej blaszki.
Składniki:
4 duże jajka
2,5 szklanki mąki
1 szklanka cukru
1 kostka margaryny (250 g)
3 łyżeczki proszku
2 łyżki kakao
1/2 szklanki mleka
+dżem do przełożenia ciasta lub wiśnie ze słoika, 1 tabliczka czekolady na polewę
Murzynek – jak to zrobić?
Margarynę rozpuszczamy na małym ogniu z mlekiem i kakao, odstawiamy do przestudzenia. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia. Jajka rozdzielamy na żółtka i białka.
Żółtka ucieramy z połową ilości cukru.
Kiedy rozpuszczona margaryna z kakao nie jest już gorąca dodajemy żółtka z cukrem i dokładnie mieszamy.
Białka ubijamy na sztywną pianę z pozostałym cukrem.
Mąkę mieszamy z masą kakaową. Do wymieszanej masy dodajemy ubitą pianę i delikatnie mieszamy drucianą trzepaczką lub silikonową szpatułką.
Całość przekładamy na blaszkę lub do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Jeśli decydujemy się na wersję z wiśniami ze słoika to układamy je na cieście, ja dziś piekłam murzynka przełożonego dżemem – robi się to dopiero po upieczeniu. Pieczemy około 40 minut w piekarniku rozgrzanym na 180 stopni.
Jeśli przekładamy ciasto dżemem musimy zaczekać aż zupełnie się ostudzi, żeby dało się je ładnie przekroić.
Na koniec dekorujemy murzynka polewą czekoladową – rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej w razie potrzeby dodając odrobinę mleka lub śmietany kremówki.
Smacznego!
Po więcej słodkich zdjęć zapraszam na mój Instagram :)















Jutro robie! :)
Pochwal się jak wyszedł :)
co do pytania z białkami: muszą być dobrze rozdzielone, tzn. nie może być w nich żółtek, dobrze jeśli są w temperaturze pokojowej, do ubijania możesz dodać szczyptę soli. Białka nie muszą być też aż tak bardzo sztywne jak na bezę (wtedy daje się dużo więcej cukru i to on trzyma strukturę ubitej piany). trzymam kciuki :)
Co zrobić jeśli białka nie chcą się ubić na sztywna pianę?
Niestety zbytnio nie urósł :( ale jest ok :D (flesz trochę zniekształcił kolor)
Hej Nikola, właśnie od ubitej dobrze piany zależy jak bardzo urośnie ciasto.. Mam nadzieję, że przynajmniej smakował ;)
Oo no to już wiem na co następnym razem zwrócić uwagę. Tak, smakował! Dzięki :)