Ptysie robi się z ciasta parzonego – bez proszku do pieczenia i cukru. Czyli zupełnie nie to, do czego jestem przyzwyczajona w kuchni. Zawsze wydawało mi się, że to słodycze, które lepiej kupić w piekarni niż zrobić samemu w domu, ale okazało się, że nie taki diabeł (ptyś) straszny… :)
Składniki:
1,5 szklanki mąki
60 g masła
1 szklanka wody
szczypta soli
0,5 cytryny
4 jajka
5oo ml śmietany kremówki
1 bita śmietana w proszku (do ubijania z mleka)
2 łyżki cukru pudru
Masło gotujemy w garnku z wodą, solą i skórką otartą z połówki cytryny.
Mąkę przesiewamy i kiedy woda zacznie się gotować wsypujemy do garnka jednym ruchem.
Ciasto mieszamy w garnku na małym ogniu tak długo, aż zrobi się „klucha”. Odstawiamy do przestygnięcia. Piekarnik nastawiamy na temperaturę 230 stopni, wlewamy na spód szklankę wody (można wlać ją do mniejszej blaszki).
Kiedy ciasto nie będzie już bardzo gorące (nie powinno parzyć w rękę) wbijamy jedno jajko i miksujemy mikserem. Po całkowitym połączeniu się składników wbijamy pojedynczo następne jajka miksujemy dokładnie po każdym.
Na papierze do pieczenia rysujemy ołówkiem kółka w odstępach około 3 cm. Kładziemy papier zarysowaną stroną do spodu na blaszkę do pieczenia.
Ciasto przekładamy do szprycy z tylką w kształcie gwiazdki i wyciskamy ptysie na papierze.
Wyciśnięte ptysie pieczemy około 15 – 20 min. Podczas pieczenia nie wolno otwierać piekarnika – w przeciwnym razie ptysie mogą upaść.
Gotowe ptysie przekrawamy wzdłuż i odstawiamy na kratkę do wystygnięcia.
Ubijamy zimną śmietanę kremówkę, dodajemy śmietankę w proszku jako stabilizator – dzięki temu śmietana będzie dłużej sztywna i ładnie zachowa kształt wyciśnięty szprycą. Dodajemy przesiany cukier puder. Gotową bitą śmietanę przekładamy do szprycy i dekorujemy nią przestudzone ptysie.
Po potrzebne akcesoria cukiernicze i dekoracje zapraszam Was serdecznie do mojego sklepu. Wystarczy kliknąć na zdjęcie :)
Smacznego!
ciastkożercy.pl

















Bardzo lubię ptysie i już się ślinię. Dlatego że nie umiem się im oprzeć robię je bardzo rzadko. :)
Ale śliczne maleństwa :-) mniam. Zjadłabym kilka już teraz :-) pozdrawiam serdecznie :-)
Cudne Ci wyszły :)
Muszę kiedyś w końcu zrobić ptysie…
Warto! Ja się zbierałam już od dłuższego czasu i wcale nie są takie trudne jak myślałam :)
Warto! Ja się zbierałam już od dłuższego czasu i wcale nie są takie trudne jak myślałam :)
Piękne ptysie, aż ślinka cieknie jak się na nie patrzy :)
Mi ptysie nie bardzo wyszły, a robiłam niby wedle przepisu, wyszedł jeden wielki ptyś :) Te są boskie!
Jeden wielki ptyś? To może trzeba było przerobić na Karpatkę i mówić wszystkim, że tak miało być od początku? ;)
Wyszły fantastycznie, równiutko, idealnie :D
Te nie-idealne zostały zjedzone zanim zdążyłam nadziać kremem ;) Zawsze znajdą się u mnie tacy pomocnicy :D
dostałam ślinotoku patrząc na te ptysie :)
Wbijamy całe jajka czy tylko żółtka?
W przepisie, z którego korzystałam były całe jajka. Pozdrawiam i miłego pieczenia :)
Mam ogromny problem :D Nie wiem co mam zrobić. Czy takie ptysie, mini donuty lub maślane ciasteczka. Co jest najłatwiejsze? Co najbardziej jest godne polecenia? Może coś w ogóle innego? :)
Cześć Nikola, widzę, że się na poważnie rozkręcasz z pieczeniem! :) z donutami jest sporo pracy i nie wychodzi ich bardzo dużo – więc jeśli planujesz zrobić deser dla całej rodziny to chyba wybrałabym ptysie :) Ciasteczka są super na prezent, bo możesz je sobie przygotować wcześniej i przechować w słoiku lub pudełku – dalej są tak samo dobre :)
Oj tak! Robię na okrągło i nie mogę się powstrzymać! A twoje przepisy są po prostu genialne! Tyle pytań zadaje bo dopiero zaczynam i nie we wszystkim jestem pewna :D Dzięki za odpowiedź :)
Jasne, pytaj, cieszę się, że mogę pomóc :) i pochwal się koniecznie jak wyszło ;)
Wlać wodę ale na blaszkę? Tak po prostu pod te ptysie?
Pomimo mojej niewiedzy o niektórych rzecach wyszły pyszne :)
Wspaniale Ci wyszły! :) Twoja rodzina to musi się cieszyć, że tak spodobało Ci się pieczenie ;) A co do wody – chodzi o to, żeby stała na osobnej blaszce w piekarniku, dzięki temu podczas pieczenia powstaje para wodna i ptysie mają nie pękać (może bez tej blaszki z wodą też ładnie wychodzą, ale nie próbowałam ;) ).
Witam, chciałabym zapytać gdzie pani kupiła rękaw cukierniczy razem z końcówkami?
Cześć Marta, ten który jest na zdjęciu kupiłam w Lidlu, bardzo dobrze mi się spisuje, ale wiesz jak to z Lidlem, trzeba trafić. Do ptysiów dobrze nadają się takie sztywne rękawy z materiału, bo ciasto jest dosyć gęste, ale krem już można wycisnąć nawet ze zwykłego worka strunowego. Pozdrawiam :)
Ile wychodzi ptysi z ciasta? :)
Ok. 20 -24 sztuk w zależności od tego jak duże wyciśniesz. Pozdrawiam :)
[…] pączki, ale w odróżnieniu od naszych robi się je z ciasta parzonego – czyli takiego jak na ptysie. Pieczone na głębokim oleju, podawane z cukrem pudrem lub rozpuszczoną czekoladą. Potwornie […]