Mazurek czekoladowy

Mazurek czekoladowy 20

Mazurek czekoladowy 15

Jeśli widzieliście już pierwszy w tegoroczny mazurek, to wiecie już pewnie, że zgodnie z moją rodzinną tradycją mazurki wyglądają jak małe torciki – tak je pamiętam z dzieciństwa i takie prawdę mówiąc lubię najbardziej :) Dziś wersja czekoladowa z orzechami, kremem budyniowym i kajmakiem.

Biszkopt piekłam z 3 jajek na dużej blaszce o wymiarach 32×22 cm i przekroiłam na pół, w ten sposób otrzymałam dwa cienkie spody.

Składniki na biszkopt

Składniki na krem budyniowy:

1 kostka masła
1,5 szklanki mleka
2 łyżki cukru
1 opakowanie budyniu waniliowego
2 łyżki kakao

+ kawa na poncz (rozpuszczalna lub parzona), wiórki czekoladowe, pół tabliczki czekolady (ja dałam gorzką ze skórką pomarańczową), orzechy laskowe, pół puszki kajmaku – około 200 g, obrane migdały do dekoracji.

Biszkopt przygotowujemy według przepisu, można zrobić to poprzedniego dnia, żeby miał dużo czasu na ostygnięcie. Jeśli korzystacie z tak dużej blaszki jak ja czas pieczenia będzie można nieco skrócić. Warto zawsze sprawdzić przed wyciągnięciem czy ciasto nie jest surowe za pomocą drewnianego patyczka do szaszłyków. Orzechy kroimy na mniejsze kawałki, parzymy kawę na poncz i odstawiamy do ostudzenia. Biszkopt przekrawamy na pół, żeby otrzymać dwa cienkie spody. Nakrapiamy pierwszy z nich ponczem (jeśli ciasto będą jadły dzieci poncz można zrobić ze słodkiego dziecięcego kakao lub herbaty owocowej). Nie dosładzam już ponczu, bo biszkopty są bardzo słodkie, ale to kwestia gustu. Blaty biszkoptu wygodnie jest ułożyć sobie na czystych kawałkach papieru do pieczenia, wtedy można przesuwać je swobodnie po blacie i mniej się kruszą, a kiedy ciasto będzie gotowe po prostu odklejamy papier i przekładamy na talerz.

Mazurek czekoladowy 1

Masło na krem powinno być bardzo miękkie. Budyń rozpuszczamy w niewielkiej ilości mleka. Resztę mleka gotujemy w garnku z cukrem ciągle mieszając. Kiedy mleko zacznie się gotować dodajemy rozpuszczony budyń i nie przerywamy mieszania, aż pojawią się pierwsze bąbelki. Ważne, żeby budyń nie miał żadnych grudek. Zestawiamy garnek z pieca i ostawiamy do ostygnięcia. Miękkie masło miksujemy na puszystą masę. Dodajemy po łyżce zupełnie zimny budyń i kakao i miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Krem dzielimy na dwie części: do jednej dodajemy pokrojone orzechy i czekoladę.

Mazurek czekoladowy 2

Mieszamy i nakładamy na pierwszy spód.

Mazurek czekoladowy 3

Mazurek czekoladowy 4

Pierwszy spód przykrywamy drugim i nakrapiamy ponczem. Brzegi i wierzch ciasta smarujemy kremem.

Mazurek czekoladowy 5

Mazurek czekoladowy 6

Mazurek czekoladowy 7

Brzegi ciasta obsypujemy wiórkami czekoladowymi.

Mazurek czekoladowy 8

Z obranych migdałów układamy „ramkę” na wierzchu ciasta.

Mazurek czekoladowy 9

Wierzch ciasta smarujemy kajmakiem (jeśli jest zbyt gęsty można nieco go podgrzać).

Mazurek czekoladowy 11

Mazurek czekoladowy 12

Do dekoracji użyłam papierowego szablonu i wysypałam zajączki z wiórków czekoladowych.

Mazurek czekoladowy 13

Mazurek czekoladowy 14

Mazurek czekoladowy 19

Mazurek czekoladowy 20

  • Świat Wypieków

    Połączenie idealne i wygląda pięknie :)

  • O, a zawsze myślałam że mazurki to niskie ciasta na kruchym spodzie ;) Fajną masz tą torcikową tradycję

    • Jestem dosyć pewna, że masz rację i mazurki-mazurki wyglądają właśnie jak je opisujesz ;) ale prawdę mówiąc dowiedziałam się tego dopiero jak już byłam dorosła, bo u mnie zawsze na święta były takie :)

      • To i tak dobrze, bo ja o istnieniu jakichkolwiek mazurków dowiedziałam się dopiero przed osiemnastką w sumie ;D Chyba przez grupy na facebooku i prowadzenie bloga, i akurat wtedy babcia wpadła na pomysł żeby zacząć je piec :P

        • to teraz 18 lat niejedzenia mazurków do nadrobienia :D

          • Więc muszę uruchomić serię „Mazurek na 18 sposobów” ;)

  • Teo Vanu

    A ja tak z ciekawością podpatruję i faktycznie takie torciki-mazurki wyglądają przepysznie i na pewno smakują jeszcze lepiej, ale właśnie u mnie zawsze były takie na kruchym spodzie, cienkie, z masami najróżniejszymi, owocowe dla Mamy, czekoladowo-czekoladowe z czekoladą dla moich Sióstr, dla Taty obowiązkowo orzechowy, a ja zakochana od zawsze w kajmakowym ^^. Tym sposobem, zaraz po święceniu koszyczek wracał w opłakanym stanie, bo zostawała w nim przeważnie tylko sól, masło i pisanki ;D Ale może warto odrobinkę nagiąć tradycję i w tym roku spróbować zrobić taki, biszkoptowy, oryginalny, inny niż zwykle?
    Jak zwykle czarujesz tymi pysznościami, aż się chce przez ekran sięgnąć po kawałek… albo dwa ;)
    Słodkie pozdrowienia!

    • Ja mam duży sentyment do takich, mam dwoje rodzeństwa i myślę, że mama robiła to właśnie dla nas, żeby było zabawnie i żeby każde dziecko mogło dekorować swój, bo co by nie dorzucić na biszkopt raczej się tego nie da popsuć :) Któregoś roku mieliśmy bałwanki z Raffaello zamiast kurczaczków i nikogo to specjalnie nie dziwiło :) i nie wkładaliśmy ich do koszyczków, tylko zanosiliśmy Babciom jako świąteczne prezenty. Pewnie kiedyś spróbuję tych tradycyjnych kruchych, to trochę jak tarty, też muszą być pyszne. Cieszę się, że znowu do mnie wpadłaś, pozdrowienia i miłych świąt! :)

      • Teo Vanu

        U nas też było zawsze szaleństwo z mazurkami, żeby każda z nas miała swój do udekorowania (też mam, tylko siostry obie! ;D) .
        A z tymi bałwankami to się ubawiłam ;D Chociaż łatwo byłoby je przemianować na kurczaczki, zanurzyć w białej czekoladzie lub lukrze i obtoczyć żółtymi wiórkami kokosowymi ;) Jakieś skrzydelka, oczka i gotowe ^^
        No i pomysł z prezentami dla Babć też super ;D
        Jeśli masz chęć, mogę przesłać przepis na mój ukochany mazurek kajmakowy – banalne, a mega pyszne. Tylko za dużo zjeść nie można, bo słodkie to jak nie wiem co ;D
        Ja Ci życzę, Różo, z całego serca pięknych, pogodnych, radosnych i bardzo, bardzo pysznych Świąt w gronie bliskich Ci osób ;)

        • Ooo, to bardzo proszę! :) uwielbiam kajmak, mogłabym wyjadać z puszki łyżeczką (tak też w sumie robię, ale cii… ;)

  • Magdalena

    Mnie mazurki kojarzą się z tym, że mają być płaskie, dość słodkie i przyozdobione. Mazurek „Białe Michałki” spełnia wszystkie te wymogi i już od kilku lat piekę go z tej okazji obowiązkowo. Przepis znalazłam w sieci jako recepturę na powszechnie znane (i uwielbiane przeze mnie) cukierki, ja jednak zmieniłam go nieco i przygotowuję właśnie w formie ciasta. Jest ono naprawdę baaardzo słodkie, dlatego w inne dni roku piekę je w wersji Michałków klasycznych:)-tzn białą czekoladę zastępuję ciemną.

    Spód:
    -150 g zimnego masła
    -250 g mąki pszennej
    -40 g kakao
    -3-5 łyżek bardzo zimnej wody

    Masło posiekać z mąką i kakao, zacząć szybko ugniatać, jednocześnie dodając po łyżce wody. Gdy tylko ciasto zrobi się zwarte, wstawić do lodówki na 30 minut. Następnie wyłożyć nim spód foremki (np. tortownica o średnicy 26 cm), nakuć widelcem. Wstawić do zamrażalnika na czas nagrzewania piekarnika do 180 stopni. Piec ok. 15-20 minut, przestudzić.

    Masa:
    -tabliczka białej czekolady
    -0,5 szklanki mleka
    -0,5 szklanki cukru
    -2 łyżki masła
    -1,5 szklanki mleka w proszku
    -1,5 szklanki orzeszków ziemnych
    -olejek migdałowy

    Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Orzechy zemleć w blenderze lub młynku do kawy – tak, aby część rozdrobniła się na proszek, ale żeby zostały też większe kawałki orzechów.
    Mleko podgrzać z masłem i cukrem, do rozpuszczenia składników. Lekko ostudzić, dodać mleko w proszku, rozpuszczoną czekoladę, orzechy i olejek migdałowy. Wymieszać, wylać na kruchy spód. Wstawić do lodówki na 2-3 godziny.

    Ciasto ozdabiać, gdy masa dobrze stężeje. Ja polewam roztopioną czekoladą (dla przebicia słodyczy można dać gorzką) i posypuję bakaliami lub kolorowymi ozdobami – na zdjęciach wersja sprzed 2 lat (orzeszki ziemne i gwiazdki Milky Way) oraz sprzed roku (kolorowe kamyczki). https://uploads.disquscdn.com/images/1023ac655c0a31c1e84455458a17fed83b510c830e43f77a0f20dd10ac7cb638.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/2dcea2739719d4d122f7be7f684f4c37e82210359cbc6469aa33c73d856ed907.jpg

  • Magdalena

    I jeszcze mazurek wiśniowo-migdałowy, do którego zainspirowały mnie smaki niderlandzkie. W czasie studiów mieszkałam w Belgii i uwielbiałam tamtejsze ciasteczka, kruche, z dżemem morelowym lub wiśniowym, ze słodkim nadzieniem migdałowym – tzw. Gevulde koeken. Po powrocie właśnie za ich smakiem tęskniłam najbardziej :) Na szczęście przeszukując Internet (w wielu językach), przetrząsając i łącząc różne przepisy, w końcu udało mi się odtworzyć ten smak – a nawet jeszcze lepiej, bo poza olejkiem migdałowym (dla wzmocnienia akcentu) nie ma tu sztucznych dodatków, których na pewno było bez liku w tych sklepowych ciastkach.

    Kruche ciasto:
    -150 g masla
    -1/2 szklanki cukru
    -sok z cytryny
    -jajko
    -1,5 szklanki mąki
    -łyżeczka sody oczyszczonej
    -szczypta soli

    Z podanych składników zagnieść ciasto ręcznie lub połączyć za pomocą miksera. Zawinąć folią i wstawić do zamrażalnika na czas przygotowywania nadzienia.

    Frużelina wiśniowa:
    -woreczek mrożonych wiśni (mogą być świeże; około szklanka czy 250 g – na oko!)
    -3 łyżki cukru
    -2 łyżeczki żelatyny, rozpuszczone w łyżce zimnej wody
    -łyżeczka mąki ziemniaczanej, rozpuszczona w łyżce zimnej wody
    -sok z cytryny

    Wiśnie zasypać w garnku cukrem, wymieszać i podgrzać, aż się rozpuści a owoce puszczą sok. Dodać sok z cytryny i rozpuszczoną mąkę, wymieszać, dodać żelatynę. Mieszać wciąż na małym ogniu, aż powstanie dość gęsta masa, jak kisiel. Ostudzić.

    Nadzienie migdałowe:
    -120 g płatków migdałowych
    -2/3 szklanki cukru
    -jajko
    -aromat migdałowy
    -skórka z cytryny

    Migdały zemleć na proszek, np. partiami w młynku do kawy. Wymieszać z pozostałymi składnikami, aby powstała gęsta pasta.

    Swoje mazurki przygotowuję w dwóch małych formach na tartę, o średnicy ok. 20 cm, więc kruche ciasto dzielę na dwie części, a każdą z nich jeszcze na dwie – większą na spód i boki oraz mniejszą na wierzch. Rozwałkowanym ciastem wylepiam nasmarowaną masłem foremkę. Rozsmarowuję połowę pasty migdałowej i rozprowadzam po niej frużelinę (można też zastąpić ją dżemem). Przykrywam drugim płatem ciasta, sklejam boki. Warto wierzch posmarować rozkłóconym jajkiem, aby ładnie błyszczał. Przed pieczeniem ozdabiam połówkami migdałów.

    Piec w 180 stopniach ok. 15 minut. https://uploads.disquscdn.com/images/3ff86000de8f947ea7f377b700deebbc6f4efbbaa2a6d2919f0a743feb043f0c.jpg

    • Dziękuję za przepisy i zdjęcia! Mazurki wyglądają przepysznie! Pozdrawiam serdecznie :)

  • Ola Wolak

    Mazurek na orzechowym spodzie <3

    https://uploads.disquscdn.com/images/cf732a2b999636dd81f5f2a5d2b1757dd18f8f996be39febc004f63a9c2c6ae7.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/444af1504e11df417da9b6a803dbc823e791cd6309cb64d63814678190209e21.jpg https://uploads.disquscdn.com/images/4fe8396bbaba2099de6c9211aaf76821fcf933aaa31e05e984f171187e26d946.jpg Szczerze, to kiedyś nie lubiłam mazurków, żyłam w przeświadczeniu, że wszystkie, nawet te domowe są tak twarde, że można sobie nimi połamać zęby… W końcu motywem przewodnim tego święta jest m.in. zając, a ten ma mocne zęby, to może dlatego te z cukierni są tak piekielnie twarde… :P Moja babcia nigdy nie piekła, bo też ma traumę. Któregoś roku, mówię: „A! Spróbuję, co mi szkodzi… Jak wyjdzie katastroffff to nie będę się nikomu chwalić”. Zrobiłam i okazał się naprawdę delikatnym mazurkiem, takim, że głowy to ja bym nim nikomu nie rozbiła- takiego szukałam. Jest troszkę czasochłonny, ale dla tego smaku warto poświęcić troszkę czasu w kuchni . Także, Kochani pieczcie mazurki na Święta! Oczywiście, te z moich przepisów ;)

    Składniki na orzechowy spód:

    • 170 g orzechów włoskich, zmielonych

    • 170 g mąki pszennej

    • 80 g cukru pudru

    • szczypta soli

    • 200 g masła, zimnego

    • 1 łyżka gęstej kwaśnej śmietany 18%

    • 2 żółtka

    1. Mąkę przesiać, dodać zmielone orzechy i masło, posiekać szybko nożem do momentu, kiedy ciasto będzie przypominać kruszonkę.

    2. Dodać żółtka, cukier, sól, kwaśną śmietanę i szybko zagnieść (można również zmiksować w malakserze).

    3. Z ciasta uformować kulę (ciasto będzie klejące, ale oprószyć je mąką), owinąć ją folią spożywczą, schłodzić w lodówce przez 30 – 60 minut.

    4. Formę o wymiarach lub 32 x 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto przenieść na papier do pieczenia i co pewien czas zanurzając dłonie w mące, by się nie kleiło, dokładnie wylepić spód i wyrównać, lekko ponakłuwać widelcem. Schłodzić ponownie w lodówce przez 30 minut.

    5. Piec w temperaturze 190 – 200ºC przez około 15 – 18 minut, na jasnozłoty kolor.

    Beza:

    • 4 białka

    • szczypta soli

    • 200 g drobnego cukru do wypieków

    • 1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej

    Wszystkie składniki na bezę powinny być w temperaturze pokojowej.

    1. W misie miksera umieścić białka i zacząć ubijanie. Kiedy białka lekko się spienią dodać sól i ubijać dalej.

    2. Kiedy piana będzie sztywna zacząć dodawać cukier – łyżka po łyżce, powoli, ubijając po każdym dodaniu. Powinna powstać gęsta, błyszcząca masa bezowa. Dodać przesianą skrobię i lekko wymieszać szpatułką.

    Dodatkowo:

    • 1 mały słoiczek powideł śliwkowych 290 g (ja wykorzystałam, te, które przygotowałam sama )

    • 100 g suszonych daktyli, posiekanych

    • mała garść orzechów włoskich, posiekanych

    1. Na podpieczonym mazurku posmarować powidła śliwkowe. Równą warstwą wysypać suszone posiekane daktyle. Przykryć ubitą bezą, posypać orzeszkami włoskimi.

    2. Piec w temperaturze 140ºC przez około 1 godzinę do momentu aż wierzch bezy będzie chrupiący. W razie konieczności przedłużyć pieczenie o kolejne 15 minut- ja tak zrobiłam (jeżeli chodzi o ciasto orzechowe- z nim się nic nie stanie- no stress <3).

    Miłych wypieków!

    Ściskam, ciastolinka <3

    • Cześć Ola, dziękuję za przepis i piękne zdjęcia! Chyba raz w roku na Wielkanoc warto się napracować, szczególnie dla takiego smaku ;) Pozdrawiam serdecznie!

      • Ola Wolak

        Dla mnie to czysta przyjemność ❤. Pieczenie to moja pasja 😊 Wesołych Świąt! 🐣🐥🐤

  • Dominika

    Zawsze mi się wydawało, że mazurek to ciasto ciężkie w przygotowaniu. W tym roku postanowiłam jednak rozpocząć swoją pierwszą przygodę z mazurkiem. I dobrze,
    bo smakuje obłędnie! Przygotowałam go w wersji standardowej – czekoladowej, z odrobiną nowoczesności i hitem zeszłorocznego lata – solonym karmelem. https://uploads.disquscdn.com/images/deac8dffd693397a1919f890b9c2e3182ab48c683fff8487eab399f4df44043f.jpg

    Przygotowanie:
    Spód:
    175g mąki
    50g cukru pudru
    100g zimnego masła
    1 łyżka śmietany 18%
    1 zółtko

    Masło kroimy w kostkę i dodajemy przesianą mąkę, cukier, łyżkę śmietany i żółtko. Zagniatamy ciasto, a następnie schładzamy je w lodówce. Następnie wałkujemy ciasto do rozmiarów formy, nakłuwamy widelcem, przykrywamy papierem do pieczenia, na który wysypujemy ryż dla obciążenia. Pieczemy w temp. 180* przez około 15 minut, zdejmujemy papier z ryżem i pieczemy kolejne 5-10min.

    Krem:
    200g gorzkiej czekolady
    200g kremówki 30%
    łyżka masła
    syrop klonowy do smaku
    skórka z otartej pomarańczy

    Zagotowujemy kremówkę z syropem klonowym. Dodajemy połamane tabliczki czekolady i mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Dodajemy łyżkę masła i skórkę z pomarańczy. Mieszamy do uzyskania jednolitej masy.

    Karmel solony:
    1/4 szklanki cukru brązowego
    2 łyżki wody
    3 łyżki kremówki 30%
    łyżka masła
    sól

    Rozgrzewamy patelnię i wsypujemy równomiernie cukier i 2 łyżki wody. Czekamy aż całość się rozpuści – do tego momentu nie mieszamy. Następnie zdejmujemy z ognia, dodajemy kremówkę, masło i sól – mieszamy do uzyskania kremowej masy. Odstawiamy do ostygnięcia (karmel zgęstnieje).

    Kruche ciasto wypełniamy kremem czekoladowym, dekorujemy prażonymi orzechami laskowymi i skórką z pomarańczy. Polewamy solonym karmelem.